„Stulecie Winnych” – skąd ta popularność?

Miliony widzów zebranych przed telewizyjnymi ekranami, miejsca na szczycie listy polskich książkowych bestsellerów i ogromne grono zagorzałych fanów pragnących spędzić z Winnymi nie tylko jedno stulecie. Skąd popularność sagi Ałbeny Grabowskiej? Analizujemy.

Autorka: Katarzyna Kowalewska

„Stulecie Winnych” początkowo miało być trylogią opowiadającą losy kolejnych pokoleń tytułowej rodziny Winnych wśród historycznej zawieruchy XX wieku. Na cykl złożyły się części „Ci, którzy przeżyli”, „Ci, którzy walczyli” oraz „Ci, którzy wierzyli”. Czytelnicy oraz wydawcy jednak naciskali i tak powstały dodatki do głównej fabuły. Przedstawione w trzech tomach losy bohaterów uzupełnia książka „Opowiadania. Stulecie Winnych”. Pasjonatów gotowania mogą z kolei zaciekawić zbiór przepisów Bronisławy Winnej „Przysmaki Rodziny Winnych. Konfitury, powidła, nalewki i inne przetwory” oraz „Stulecie Winnych. Notes kulinarny” zawierający receptury na różne XX-wieczne potrawy. W tym roku jednak nadszedł wyczekiwany przez fanów prequel powieści „Początek. Stulecie Winnych”. Co ciekawe, Ałbena Grabowska nie wyklucza także sequela, tak upragnionego przez producentów telewizyjnej ekranizacji. Jak to się stało, że Winni podbili serca czytelników i widzów?

Nostalgia za Winnymi

Saga nie ma jednej centralnej postaci. W kolejnych tomach „Stulecia Winnych” bohaterowie się zmieniają, tak jak i realia historyczne, ale śledząc plejadę Winnych, rzuca się w oczy metoda ich konstruowania. W pierwszej części nestorką rodu jest Bronisława Winna, która wraz z Antonim Winnym ma gromadkę dzieci, w tym Stanisława, ojca dwóch bliźniaczek: Mani i obdarzonej niezwykłymi zdolnościami Anny. To od narodzin tej ostatniej, w 1914 r., tuż przed wybuchem wojny, rozpoczyna się akcja pierwszej części. Podczas porodu matka dziewczynek umiera – opiekę nad nimi sprawuje więc częściowo babka, Bronisława, kobieta zaradna, przedsiębiorcza. To postać utkana bardzo zręcznie i strategicznie – realizuje mit dobrej matki-żony-Polki, ale jej życiorys naznaczają feministyczne akcenty. Kobieta troszczy się o męża-alkoholika, o synów, synowe, wnuczki, jest życzliwa wobec lokalnej społeczności, kocha gotować… Jednak jednocześnie w ramach przypisanych jej roli znajduje małe przestrzenie emancypacji – nie boi się kulinarnych eksperymentów (np. kuchni włoskiej), uwielbia czytać i próbuje zarazić swoją pasją wnuki. To zapewni Annie i Mani kapitał na przyszłe lata – żadna z nich nie wyjdzie ponad społecznie przypisane im role, ale jednocześnie zdobędą wyższe wykształcenie, a później pracę intelektualną (jako bibliotekarka oraz nauczycielka).

Wydaje mi się, że to z takiej strategii wyrasta sukces sagi – ciepłej, choć dawkującej cierpienie; nierewolucyjnej, pokazującej życie zwyczajne, ale nie „za zwyczajne”, by jednak uczynić bohaterów oraz bohaterki ciekawymi. Ałbena Grabowska ubiera losy polskiej rodziny w tak popularny dziś i lubiany kostium historyczny – nie za odległy, by jednak przepaść dziejowa nie dystansowała czytelników, także nie za bliski, aby mit „kiedyś to były inne czasy” działał i uwodził. W czasach alienacji, mediów społecznościowych, modelu 2+1 funkcjonuje w zbiorowej podświadomości coś jakby tęsknota za nieidealną, lecz serdeczną, lojalną, dużą rodziną. Grabowska przemawia do tej nostalgii – z Winnymi łatwo się  utożsamić lub przynajmniej zamarzyć, by stać się jednym z nich.

Perspektywa większości

Aby dać się wciągnąć w świat Winnych nie potrzeba specjalistycznej wiedzy. Język powieści pozostaje współczesny, choć okraszony kostiumowymi akcentami. Stylizacja językowa pełni głównie funkcję ornamentalną i zachodzi raczej na poziomie dialogów – nie przeszkadza w rozumieniu tekstów, ale uautentycznia historyczne tło i „romantyzuje” akcję (co widać np. w scenach romantycznych).

Autorka nie aspiruje do roli historyczki czy dokumentalistki (zresztą z wykształcenia jest lekarką). Historia, choć determinuje życie bohaterów, dzieje się w tle prywatnych dramatów, pojedynczych życiorysów. Nie pokazuje też w sposób złożony napięć społecznych targających najpierw międzywojenną, a później powojenną Polską. Wieś Brwinowo jest zasadniczo zgodna i niezbyt zróżnicowana etnicznie – Grabowska nie polemizuje z oficjalną narracją historyczną, minimalizuje ryzyko kontrowersyjności. Jej powieść ma wciągać i wzruszać, a nie edukować czy opisywać perspektywy mniejszości. Winni reprezentują większość – w swojej literackiej wyjątkowości pozostają zupełnie zwyczajni, tacy jak (prawie) każdy.

Grabowska korzysta także z historii Brwinowa oraz okolic. Anna Winna jest wychowanką Janusza Korczaka, a po latach w Podkowie Leśnej udziela korepetycji dzieciom Jarosława Iwaszkiewicza. W powieści pojawia się także Stanisław Lilpop, przedsiębiorca, założyciel Podkowy, teść Jarosława Iwaszkiewicza. Owa lokalność nadaje powieści uroku i „swojskości”, a jednocześnie uwiarygadnia przedstawiane wydarzenia. „To mogłoby się wydarzyć” – myśli wielu odbiorców i śledzi losy Winnych z tym większą empatią.

Jak uwieść miliony telewidzów

W tak utkanej sadze producenci słusznie zobaczyli potencjał na telewizyjny serial, trochę rodzimą wersję „Wspaniałego Stulecia”, na poły współczesny odpowiednik „Domu”, bardziej wyemancypowany „Czas honoru”. Machina ruszyła – dobrano popularnych aktorów (np. w Bronisławę Winną wcieliła się Kinga Preis), nastrojową ścieżkę dźwiękową. Do tego doszły ładne zdjęcia, kostiumy, udana promocja. Pierwszy sezon w reżyserii Piotra Trzaskalskiego wystartował w 2019 r., a po nim wyemitowano drugi oraz trzeci. Produkcji sprzyjała także ramówka (transmisja w niedzielę wieczorem). Drugi i trzeci sezon gromadziły przed ekranem coraz większą publiczność, a widzowie przeżywali z Winnymi najpierw pierwszą, potem drugą wojnę światową, a w końcu czasy PRL-u; aż ku współczesności.

Telewizyjna fabuła wymagała ograniczenia liczby postaci, skoncentrowania się na bohaterach, którzy mieli największą szansę przyciągnięcia uwagi widzów. Z tego powodu niektóre wątki musiano uprościć lub zupełnie zmienić – drobne zmiany pociągały za sobą kolejne, coraz większe. Jednak trzon powieści pozostawał niezmieniony, tak jak silne rodzinne wartości, patriotyzm postaci, lojalność… Gdy trzeci sezon zyskał rekordową oglądalność, Grabowska coraz silniej czuła presję, by przedłużyć narrację o Winnych. Sugerowano jej opisanie postaci w czasach współczesnych, ale autorka, przeczuwając siłę kostiumu historycznego, zdecydowała się na prequel, który będzie miał premierę w październiku tego roku.

„Stulecie Winnych” – nowa książka, nowy sezon

Akcja czwartej (bądź zerowej) części „Stulecia Winnych” rozpoczyna się w drugiej połowie XIX wieku i wyjaśnia m.in., jak Bronisława wyszła za Zduna Antoniego. Oddanie kolorytu Młodej Polski może okazać się wyzwaniem, ale Grabowska ujawniła już kostiumową zręczność i umiejętność tworzenia urzekającej atmosfery.

Prawdopodobnie to na tej części będzie bazował czwarty sezon serialu, na którego premierę fani muszą jeszcze poczekać, przynajmniej do wiosny 2022 roku, a może nawet do jesieni.

Czekacie na to, by poznać losy młodej Bronisławy? Dajcie znać w komentarzach, za co najbardziej lubicie tę postać, a za co cenicie całą sagę.


Tekst pochodzi z: https://www.empik.com/empikultura/stulecie-winnych-skad-ta-popularnosc,120947,a

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.